Z nieukrywaną satysfakcją informuję o kolejnej wygranej sprawie sądowej. Tym razem wygrałam sprawę dotyczącą rozliczenia umowy leasingu, gdzie pozwanym był poręczyciel. Sąd pierwszej instancji uwzględnił w całości powództwo firmy leasingowej, ale sąd drugiej instancji w wyroku z lutego 2026 roku przyznał mi rację i uwzględnił apelację w całości.
W rezultacie mój klient nie musi płacić firmie leasingowej ani złotówki z żądanej przez nich kwoty prawie 100.000,00 złotych.
Rozliczenie umowy leasingu i odpowiedzialność poręczyciela
Sprawa dotyczyła rozliczenia umowy leasingu po jej wcześniejszym wypowiedzeniu w związku z brakiem płatności rat leasingu. Jeden z większych funduszy leasingowych w Polsce dokonał rozliczenia umowy leasingu, a następnie zażądał kwoty bezpośrednio od poręczyciela. W rezultacie mój Mocodawca musiał zapłacić prawie 100.000,00 złotych. Sąd pierwszej instancji przyznał rację firmie leasingowej.
Dla niektórych to rozstrzygnięcie mogłoby być już końcem drogi. Nie dla mnie.
Po analizie pisemnego uzasadnienia wyroku dostrzegłam, że sąd pierwszej instancji popełnił błędy na niekorzyść mojego klienta. Zauważyłam uchybienia w analizie zebranego materiału dowodowego oraz błędną wykładnię przepisów prawa materialnego dotyczącego umowy leasingu.
Stąd jasna decyzja o dalszej walce i złożeniu apelacji.
Poręczyciele często czują się bezbronni w sporach z firmami leasingowymi. Nie trzeba się jednak poddawać. W tym sporze skoncentrowałam się na kwestionowaniu sposobu wyliczenia dochodzonej przez powoda kwoty oraz odpowiedzialności mojego Mocodawcy jako poręczyciela.
To się opłaciło!
Mimo niekorzystnego rozstrzygnięcia sądu pierwszej instancji, ta sprawa pokazuje, że trzeba walczyć do samego końca. Niewielki szczegół może doprowadzić do zmiany rozstrzygnięcia w 100%. Determinacja i siła prawnych argumentów mogą realnie zmienić losy procesu.
W razie pytań, zapraszam do kontaktu z moją Kancelarią.